Tag Archives: Arsenal

To nie miało prawa się zdarzyć…

To nie miało prawa się zdarzyć… W normalnym świecie, rządzonym logiką przyczynowo-skutkową, Jamie Mackie nie powinien strzelić gola na 2:1 dla QPR, bo po tym, jak Joel Barton wykazał się zdolnością do szaleństwa, której nie powstydziłby się niejaki Pepe, jego drużyna grała w dziesiątkę przeciw błękitnemu gigantowi. A City na własnym stadionie chrupała kolejnych rywali tak, jakby ci byli kruchymi ciasteczkami. Jeśli jednak prowadzenie QPR było wierzgnięciem kapryśnego losu, to wydarzenia, które miały miejsce w doliczonym czasie gry, przez fanów City będą zapewne traktowane od tej pory z iście religijną bojaźnią — jako coś absolutnie niezrozumiałego, lecz cudownego.

źródło: mirror.co.uk

Czytaj dalej

Reklamy

10 Komentarzy

Filed under Krzymianowski

Impossible is nothing

Wprawdzie główne danie ostatniego weekendu (danie zresztą nad wyraz schrzanione — opinię tę dzielę z moim ulubionym znawcą Premier League — przez jednego z głównych kucharzy) zostało zaserwowane nam na niedzielną kolację, nie znaczy to jednak, że wcześniej nie zdołałem spędzić horrendalnej ilości czasu na obserwowaniu chaosu, w który z wolna zmieniają się rozgrywki Premier League. Charakterystyczną cechą tego sezonu jest bowiem nieprzewidywalność; jakiekolwiek wysiłki mające na celu wyobrażenie sobie, co stanie się za tydzień, mają mniej więcej taką samą skuteczność, co wróżby z wnętrzności jakiegoś okazyjnie złapanego barana tudzież innego eksperta. Niezależnie od tego, w które miejsce tabeli byśmy nie spojrzeli, nieomal wszędzie władzę dzierży niestabilność. Czytaj dalej

Dodaj komentarz

Filed under Krzymianowski

To dziwne, ale piłka bywa sprawiedliwa…

Rozpoczynać komentowanie dowolnych rozgrywek, kiedy wychodzą one na ostatnią prostą, wydaje się zabiegiem nieco pozbawionym sensu. Ale jeśli powzięło się ambicję, aby o piłce pisać, to nie sposób zignorować tego, że ostatni tydzień przyniósł pod dostatkiem dowodów, że najwspanialsza liga świata gra na Wyspach Brytyjskich.

Jak zresztą nie pisać po tym, co działo się w niedzielę na Emirates Stadium? Po takich meczach ma się ochotę rzec: piękny i dobry jest futbol, a tym, którzy tego nie pojmują, należy głęboko współczuć, bo są ubodzy duchem. Po takich meczach świat wydaje się jakoś lepiej ułożony; sprawiedliwość, mimo przeciwności losu, tryumfuje, a zło — pod postacią niejakiego Mario Balotelliego — zostaje w końcu (choć o 70 minut za późno) ukarane i znika z pokornie pochyloną głową w stadionowym tunelu. Czytaj dalej

2 Komentarze

Filed under Krzymianowski