Category Archives: Kieruzel

O kibicowskim antysemityzmie cz. 2 Kim jest Żyd w kibicowskim żargonie?

W pierwszej części mojego tekstu postawiłem tezę, że w kibicowskim żargonie określenia „żyd”, „pejs” i im podobne wcale nie zawsze implikują rzeczywistą wrogość wobec potomków Abrahama. Oczywiście teza ta jest dosyć ryzykowna, oparłem ją bowiem tylko na kilku doniesieniach prasowych (jakkolwiek znaczących), rozmowach z kibicami i własnych obserwacjach. Być może zakrojone na szerszą skalę badania socjologiczne pozwoliłyby odpowiedzieć precyzyjniej na pytanie o naturę i zakres tzw. „kibicowskiego antysemityzmu”, z całą pewnością jednak zjawisko to jest w dużej mierze mitologizowane i demonizowane przez opinię publiczną (tak jak to miało miejsce w słynnym reportażu BBC Stadiums of Hate).

I trudno się temu dziwić – elity są wychowane przede wszystkim na literackim obrazie Zagłady Żydów, dziejów diaspory, natury antysemityzmu, mają zakodowany jej moralny i ideologiczny wydźwięk, podczas gdy środowisko kibicowskie, wywodzące się przecież w swej ogromnej większości wcale nie z elit, kultywuje nieprzefiltrowaną przez kulturę intelektualną pamięć o swoich dawnych żydowskich sąsiadach. Intelektualiście, który widzi młodego chłopaka malującego na murze napis „RTS Żydzew” niemal automatycznie pojawiają się przed oczyma literackie obrazy z książek Grossa, Krall, Littela albo Sem-Sendberga: wizje szykan, obozów Zagłady, komór gazowych etc. Co zaś „siedzi” w głowie młodego chuligana, co motywuje go do nazywania przeciwnika Żydem, to już trochę inna historia. Choć poruszamy się tutaj po bardzo grząskim i niepewnym gruncie, warto jednak spróbować poszukać odpowiedzi na pytanie: kim jest Żyd w kibicowskim żargonie? Czytaj dalej

1 komentarz

Filed under Kieruzel

O kibicowskim antysemityzmie – przyczynek do dyskusji cz. 1.

Kilka lat temu, dokładnie 19 marca 2010 roku w łódzkiej Galerii Wschodniej – miejscu znanym z awangardowych i eksperymentatorskich prezentacji sztuki współczesnej – miał miejsce wernisaż wystawy Kamila Kuskowskiego pt. „Antysemityzm wyparty”. To, co artysta zaprezentował publiczności wzbudziło zrazu ogromne zaskoczenie; galeria – umiejscowiona w prywatnym mieszkaniu przy ul. Wschodniej – była obwieszona pomalowanymi jedynie na biało płótnami. Skonsternowani widzowie zaczęli podejrzewać, że być może biorą udział w konceptualnym żarcie albo trudnej do odgadnięcia artystowskiej manifestacji. Dopiero po kilku chwilach, co bystrzejsi z zebranych zaczęli dostrzegać ledwie prześwitujące spod cienkiej warstwy białej farby napisy: Jude raus, Żydzi do gazu itp. Wśród nich również takie, które odwoływały się bezpośrednio do „antysemityzmu kibicowskiego”, z dobrze znaną łodzianom gwiazdą Dawida wpisaną w logo jednego z lokalnych klubów piłkarskich. Przesłanie wystawy było rzeczywiście mocne i bezkompromisowe: Kuskowski w artystycznym geście pokazał prześwitującą spod cienkiej warstwy „politycznej poprawności” powszechną w Polsce i Łodzi wrogość wobec Żydów, a przynajmniej takie można było odnieść wrażenie po obejrzeniu wystawy. Mieszkańcy miasta kominów dobrze znają podobne napisy z własnych ulic, bram i podwórek… I chyba dosyć powszechnie je ignorują. Artysta w wywiadach mówił, że jego celem było zwrócenie uwagi na ten „wstydliwy” problem społeczny i zainicjowanie dyskusji na jego temat. Spróbujmy więc podyskutować… Czytaj dalej

Dodaj komentarz

Filed under Kieruzel

Kiedy feministki kochały futbol…

Anna Amélia Queiroz Carneiro de Mandonça (1896-1971)

Przyznam szczerze, że w całej dyskusji o organizowanych w Polsce i na Ukrainie mistrzostwach Europy w piłce nożnej najciekawsze wydały mi się wypowiedzi krytyków tej imprezy – a zwłaszcza krytyczek. Nie chciałbym tutaj przytaczać komentarzy Magdaleny Środy i Kazimiery Szczuki, wszyscy świetnie je znamy. Nasze media zresztą, jakby przeczuwając możliwą klęskę narodową, z lubością powtarzały je do znudzenia. Można było nawet przez chwilę odnieść wrażenie, że kobiety generalnie są wrogami (wroginiami?) futbolu. Na szczęście ani Szczuka, ani Środa kapitału na krytykowaniu EURO nie zbiły – ustępując szybko miejsca prawdziwym kobiecym „gwiazdom” mistrzostw: Natalii Siwiec, Shakirze i łódzkiej policjantce, uwielbianej przez irlandzkich kibiców. Po raz kolejny nasze elity intelektualne udowodniły, że są dramatycznie wręcz wyalienowane od społeczeństwa; trzeba bowiem olbrzymiej odwagi, albo olbrzymiej naiwności, żeby walczyć z „bożyszczami” zbiorowej wyobraźni. A za takie uznać trzeba futbol i narodowe stereotypy, w które jest uwikłany.

Pomijając już jednak nierozwiązywalny dylemat, czy wspomniane wypowiedzi były aktem odwagi, czy naiwności… Nie potrafiłem i nadal nie potrafię odpowiedzieć sobie na pytanie: czy rzeczywiście jest tak, że kobieta świadoma swoich możliwości i swoich praw, kobieta wyzwolona od piętna patriarchalnej kultury automatycznie musi czuć obrzydzenie i wstręt do piłki nożnej wraz z jej otoczką? Czy – innymi słowy – kobiety rzeczywiście może „kręcić” futbol, czy raczej  uczestniczą w jego rytuałach jedynie z uprzejmości bądź uległości wobec mężczyzn? Coś rzeczywiście musi być na rzeczy – już przeglądając pobieżnie dorobek literatury feministycznej, można się przekonać, że bojowniczki o prawa kobiet sporo miejsca poświęcają teoretyzowaniu na temat sportu. Trudno się zresztą dziwić – zadaniem feminizmu od samego jego zarania była próba udowodnienia, że nierówności między kobietami i mężczyznami wynikają nie z porządku natury, ale są opresją modelowaną przez kulturowe stereotypy płci (feministyczne intelektualistki z czasem zaczęły je określać jako gender). W tym kontekście rywalizacja sportowa musiała stanowić i wciąż stanowi nie lada orzech do zgryzienia dla kobiet; w znakomitej większości konkurencji sportowych przeważają bowiem mężczyźni, choćby ze względu na przewagę fizyczną. Nie ukrywajmy też, że futbol jest we władzy mężczyzn, że jest sportem w istocie odrobinę samczym. Kojarzy się przy tym nieodłącznie z wielkimi pieniędzmi i władzą – niejednokrotnie był też instrumentalnie wykorzystywany przez polityków (często dla podłych celów). Postawienie więc znaku równości między futbolem i kulturą patriarchalnych rytuałów może mieć pewne uzasadnienie. W końcu żaden inny sport zespołowy – może za wyjątkiem rozmaitych odmian rugby – nie charakteryzuje się taką dysproporcją popularności między swoim męskim i żeńskim wydaniem. Dopiero w latach 90. XX w. kobiecy futbol stał się dyscypliną olimpijską i doczekał się swojego pierwszego mundialu. Czytaj dalej

Dodaj komentarz

Filed under Kieruzel

Rodacy – why?

Już dosłownie za kilkanaście dni rozpoczynają się Mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Na futbolowych turystów i kibiców czekają — godne rangi tej imprezy — stadiony w Warszawie, Wrocławiu, Poznaniu i Gdańsku. Infrastruktura drogowa — co prawda nie w takim tempie, jakbyśmy sobie tego życzyli, ale jednak wydłużyła się o kilka nowych nitek autostrad. Przede wszystkim jednak nasza reprezentacja już od lat nie składała się z piłkarzy, którzy znaczyliby tyle w Europie, co Lewandowski, Szczęsny, Błaszczykowski i Piszczek. Mogłoby się więc wydawać, że mamy wszelkie przesłanki ku temu, by z optymizmem patrzeć w przyszłość… Tymczasem, jak donosi „Gazeta Wyborcza”, Polacy mają dość EURO. Z ostatniego sondażu CBOS wynika, iż zaledwie 44 % rodaków jest dziś zadowolonych z faktu organizacji przez nasz kraj mistrzostw Europy. Czytaj dalej

1 komentarz

Filed under Kieruzel

Finał w rodzinie

Tegoroczny finał Ligi Europejskiej był wydarzeniem niezwykłym. Na Stadionie Narodowym w Bukareszcie zmierzyły się dwa „siostrzane” zespoły: Athletic Bilbao i Atletico Madryt.

Siostry nie za bardzo się lubią i w rzeczy samej dziś już oprócz podobnej nazwy oraz czerwono-białych trykotów dzieli je właściwie wszystko. Klub z Bilbao to klub największych nacjonalistów we współczesnym futbolu. W składzie Athletic mogą grać tylko etniczni Baskowie… Dzięki świetnej organizacji, dyscyplinie finansowej i lokalnym wartościom klubowi udaje się od lat pozostawać w czołówce Prmiera Division właściwie bez transferów (Athletic nigdy w swojej historii nie spadło z pierwszej ligi). Czytaj dalej

Dodaj komentarz

Filed under Kieruzel