KIBICE RAZEM — idealistyczna mrzonka czy przyszłość kibicowania?

Sytuacja kibiców piłkarskich w Polsce jest paradoksalna. Z jednej strony, w mainstreamowych mediach nie pozostawia się suchej nitki na „kibolach”, z drugiej, kultura kibicowania żyje jakby swoim życiem, stając frontem do świata zewnętrznego. Pomiędzy te dwa bieguny próbuje „wcisnąć” się inicjatywa o nazwie „KIBICE RAZEM”. Czy zmieni obraz kibica w mediach, a także wpłynie na kulturę kibicowania w Polsce?
logo organizacji
źródło: kibice-razem.pl

Idea zrodziła się wraz z przyznaniem Polsce organizacji Euro 2012. Spółka PL.2012, która nadzorowała prace organizacyjne, powołała inicjatywę KIBICE RAZEM w odpowiedzi na potrzebę wciągnięcia kibiców w partycypację w tej bezprecedensowej imprezie. Pomysł nie był wymyślony przez spółkę — projekty kibicowskie zdążyły już w Europie okrzepnąć, a u naszych zachodnich sąsiadów wydają się stałym elementem kibicowskiego krajobrazu. Projekt został zaakceptowany przez Radę Bezpieczeństwa Imprez Sportowych w czerwcu 2009 roku. Rada ta jest organem doradczym Premiera RP przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji. Do chwili obecnej powstały cztery ośrodki: w Gdańsku i Wrocławiu (czerwiec 2010), w Gdyni (kwiecień 2011) oraz w Warszawie (kwiecień 2012). Jak wspominał Dariusz Łapiński, koordynator projektu i jego spiritus movens, zainteresowane są kolejne kibicowskie stowarzyszenia z 13 miast (złożyły pisemną deklarację; odmówiły przystąpienia stowarzyszenia kibiców Lecha Poznań i Legii Warszawa). To, czy kolejne projekty poza wspomnianymi czterema ruszą, zależy przede wszystkim od środków finansowych. Dotychczasowa działalność czterech projektów kosztowała około milion złotych. Funkcjonowanie ośrodków uzależnione jest w dużej mierze od pieniędzy samorządów oraz ewentualnego wsparcia spółki Ekstraklasa SA. Wsparcie dla inicjatywy obiecuje Ministerstwo Sportu i Turystyki oraz organizacje pozarządowe. Polski Związek Piłki Nożnej nie jest na razie zainteresowany jakimkolwiek wspieraniem tzw. „fanprojektów” (czy to się zmieni po wyborach prezesa związku, trudno na dzień dzisiejszy wyrokować)

Środki finansowe mają decydujące znaczenie. Prowadzenie lokalnego ośrodka wymaga zatrudnienia dwóch osób — koordynatorów, a także zapewnienia odpowiedniego lokalu. Ten ostatni może być związany ze stowarzyszeniem kibicowskim danego klubu, jak to ma miejsce choćby w przypadku Stowarzyszenia Kibiców Lechii Gdańsk „Lwy Północy” (podobnie jest w przypadku Arki Gdynia). Wydaje się — o czym będzie jeszcze mowa — że rozwój projektu KIBICE RAZEM trudno na polskim gruncie wyobrazić sobie w inny sposób, jak w relacji do działających już stowarzyszeń poszczególnych klubów. Wynika to, jak się wydaje, po prostu z dość hermetycznego charakteru kultury kibicowania w Polsce, która jest raczej ostrożna, jeśli chodzi o „wpuszczanie” osób spoza środowiska. Uzależnienie od środków zewnętrznych jest oczywiście problemem, który potęguje się choćby w przypadku konfliktu z władzami samorządowymi, jak to ma miejsce w przypadku Stowarzyszenia Kibiców Gdyńskiej Arki (rzecz dotyczy oficjalnej krytyki pracy zarządu klubu). Wydaje się, że dość dobrą sytuację „wyjściową” na nadchodzącą przyszłość mają ośrodki w Gdańsku i Wrocławiu. Ośrodek warszawski, prowadzony przez kibiców Polonii Warszawa, jest dopiero na początku swojej drogi. Klub przeszedł istotne zawirowania, które odbiły się także na strukturze kibiców (nie ma on tak silnej organizacji fanowskiej jak choćby Lechia). Bez wątpienia — a mowa tutaj o całościowej perspektywie — zjawisko jest absolutnie prekursorskie na skalę krajową.

Czym jednak — za pomocą lokalnych ośrodków — projekt KIBICE RAZEM ma ambicje się zajmować? Na stronie internetowej projektu wyłuszczono pięć celów. Są to: 1) usprawnienie i profesjonalizacja działalności stowarzyszeń kibiców w zakresie wprowadzenia metody zarządzania projektowego, profesjonalnej budowy wizerunku, pozyskiwania środków na działalność statutową itp.; 2) systematyczne wspieranie pozytywnych inicjatyw wychodzących ze środowiska kibiców; 3) nawiązanie przez stowarzyszenia kibiców partnerstw na szczeblu miejskim, krajowym i międzynarodowym; 4) zmiana negatywnego wizerunku kibica; 5) wykorzystanie pozytywnej energii kibiców do działań na rzecz klubu, miasta i regionu. Tyle strona internetowa. Dotychczas udało się zrealizować wiele inicjatyw. Wracając jeszcze do Mistrzostw Europy — ośrodki nadzorowały pracę Ambasad Kibiców, w których pomoc znalazło 29 tysięcy osób (89% zadowolonych z otrzymanej pomocy). W głównej jednak mierze ośrodki skupiają się na „oddolnej” pracy w lokalnym środowisku. Są to akcje wszelakie: włączanie w czynne kibicowanie osób niepełnosprawnych, akcje charytatywne, a przede wszystkim szeroko pojęta socjalizacja nowych kibiców dla własnych klubów. Taki charakter miała bez wątpienia impreza pod nazwą „Czarni Kulturalni” prowadzona przez projekt w stolicy (Polonia Warszawa). Impreza łączyła aspekty naukowe (konferencja o kibicowaniu), edukacyjne (warsztaty dla dzieci o kulturalnym kibicowaniu) i historyczne (wykład o historii „Czarnych Koszul”). Kulminacją imprezy był mecz towarzyski pomiędzy Poloniami z Warszawy i Wilna.

KIBICE RAZEM w Gdańsku we współpracy z „Lwami Północy” cały czas angażują dzieci i młodzież do włączenia się w aktywne kibicowanie. Nie tak dawno na meczu „przyjaźni” ze Śląskiem Wrocław na sektorze rodzinnym PGE Areny zaprezentowana została „sektorówka” w całości przygotowana przez dzieci. Walory socjalizacyjne inicjatywy podkreślał Michał Nowosad, koordynator projektu KIBICE RAZEM w Gdańsku, członek „Lwów Północy”: „Dzięki naszej akcji zyskaliśmy kibiców, którzy będą wierni Lechii przez lata. Taki był zresztą nasz cel — chcemy przyciągać do klubu młodych ludzi i zarażać ich pozytywnym kibicowaniem. Niewiele osób ma szansę, żeby ‚od kuchni’ zapoznać się z pracą ultrasów, więc myślę, że na szkolnych korytarzach będzie się o naszej akcji jeszcze długo mówić”. Praca u podstaw wydaje się w Gdańsku przynosić efekty, gdyż na ostatnim meczy ligowym (notabene również ze Śląskiem) sektor rodzinny pękał w szwach, a dzieci z gdańskich podstawówek prezentowały kolejne choreografie. Kto wie, może to jest znaczący kierunek dla kształtowania kultury kibicowania w kolejnych pokoleniach. Inna sprawa, że taka praca „u podstaw” ma jeszcze jeden walor: krok po kroku buduje zaufanie społeczności lokalnej. Już teraz Prezydent Gdańska konsultuje z „Lwami Północy” wiele decyzji. To sytuacja jakże odmienna choćby od tej, w której znajdują się kibice Legii Warszawa.

Projekt KIBICE RAZEM inspirowany jest w dużej mierze fanprojektami funkcjonującymi w Niemczech. Zresztą ośrodki w Gdańsku i Wrocławiu współpracują ze swymi odpowiednikami w Bielefield i Dreznie. Polscy kibice jeżdżą do zachodnich sąsiadów poznawać pewne wzorce, razem też organizują inicjatywy (jak turniej piłkarski we Wrocławiu). Dlaczego właśnie Niemcy jako przykład do naśladowania? Czy wymyślili oni coś specyficznego, czego nie byliby w stanie wykreować inni? Niekoniecznie, chodzi raczej o konsekwencję i cierpliwość w działaniu, które po latach dają wymierne efekty.

Niemcy wprawdzie słyną z perfekcyjnej organizacji, ale to nie oznacza, że udaje im się wszystko za jednym zamachem. Pierwsze fanprojekty powstały tam już w latach 80. (pierwszy w 1981 roku w Bremie, założony przez pracowników uniwersytetu badających przemoc między kibicami). Jednak na skutek niezrozumienia kulturowo-społecznego znaczenia piłki przez piłkarskie władze w Niemczech podobne inicjatywy nie ruszyły z miejsca. Dopiero na początku lat 90., na skutek ingerencji władz politycznych (m.in. Helmuta Kohla), a przede wszystkim złych doświadczeń z zamieszkami na trybunach (m.in. mecz w Pucharze Europy w sezonie 1990/91 pomiędzy Dynamem Drezno a Crveną Zvezdą Belgrad, przerwany w skutek zamieszek na trybunach — w rezultacie przyznano walkower gościom) w Niemczech zaczęto na poważniej podchodzić do pracy z kibicami. W 1992 roku przyjęto Narodową Koncepcję Bezpieczeństwa w Sporcie, której integralną częścią stały się właśnie projekty kibicowskie.

Obecnie fanprojekty działają w 48 ośrodkach, co daje w sumie 54 projekty kibicowskie (w kilku miastach jest ich kilka, np. Hamburg ma je dla kibiców HSV i St. Pauli). Obecnie przyjęło to formę rozbudowanej struktury, którą koordynuje organizacja o nazwie KOS (Koordinationsstelle Fanprojekte — od 1993 roku). W ubiegłym tygodniu w Warszawie zorganizowano konferencję Projekty współpracy z kibicami w Polsce i w Niemczech: zakres i perspektywy współpracy”, na której przedstawiciele owej organizacji omawiali niuanse swej działalności. Trzeba przyznać, że w Niemczech działalność projektów fanowskich wygląda naprawdę solidnie. W każdym ośrodku pracują pedagodzy, którzy w różnych wymiarach angażują się w pracę z kibicami (pomagają im w czasie wyjazdów, rozwiązują problemy z uzależnieniami, a nawet występują jako świadkowie w czasie rozpraw sądowych). To, co wydaje się ażne w kontekście polskim — musieli budować zaufanie u kibiców przez długi czas. Tym bardziej, że wielu z pracowników nie było zaangażowanymi kibicami. Na obecną chwilę to sytuacja trudna do wyobrażenia w Polsce. Dlatego też polskimi ośrodkami zarządzają kibice już „wyrobieni w boju”, a przede wszystkim projekt KIBICE RAZEM nie funkcjonuje obok stowarzyszeń kibiców klubowych, ale w pewnej synergii z nimi. Michał Nowosad mówił na konferencji: „To praca u podstaw. Najpierw w stowarzyszeniu, a dopiero potem w KIBICE RAZEM”.

U naszych zachodnich sąsiadów rozwiązania dotyczące tej problematyki są o wiele bardziej zaawansowane. W partycypacji kosztów utrzymania projektów biorą udział: samorządy, landy (kraje związkowe) i DFB (niemiecki „PZPN”). Co więcej, na poziomie 1 i 2 Bundesligi kluby zobowiązane są do zatrudniania koordynatorów ds. kibiców, których zadaniem jest komunikacja z fanami. To rozwiązanie warto wprowadzić też w Polsce, ostatnie próby „dialogu” między władzami Legii, policją a stowarzyszeniem kibiców warszawskiego klubu pokazują, że być może w przypadku posiadania reprezentanta kibiców w strukturze klubu płaszczyzna porozumienia pojawiłaby się samoistnie. W Niemczech projekty są (jak na razie) niezależne zarówno od środowiska kibiców, jak i władz klubów czy związku piłkarskiego, co ich przedstawiciele uznają za cenną właściwość. Ciekawa jest też forma „indukcji” (od szczegółu do ogółu), w której najpierw buduje się zaufanie na poziomie komunikacji jednostkowej, a dopiero na takiej bazie powstaje poziom rządowy, decyzyjny. W przypadku rasizmu (a był to w Niemczech problem znaczący) zdało to egzamin. Znakomitym przykładem szczyci się w tej materii fanprojekt w Jenie, w którym przez lata wyrugowano rasizm nie tylko ze stadionu, ale także ograniczono działalność ugrupowań nazistowskich w mieście (przez organizowanie kontrmanifestacji, które w konsekwencji zniechęciły przedstawicieli tych ugrupowań do działań publicznych).

Można się zastanowić, czy w przypadku równie specyficznej sfery jak kultura kibicowania w Polsce, taki podmiot ma szansę na sukces. Dariusz Łapiński, koordynator projektu na terenie kraju, wspominał nie bez racji: „Kultura kibicowania w Polsce jest na innym etapie”. Przekonuje jednak, że KIBICE RAZEM mogą stać się (i takie jest założenie) najważniejszym bastionem w budowaniu relacji między kibicami a opinią publiczną. Czy to jednak realne w najbliższej przyszłości? Kiedy czyta się najważniejszy chyba periodyk kibicowski w Polsce „To My Kibice”, nietrudno odnieść wrażenie, że treści tam zamieszczane są dalekie od założeń projektu. To raczej pismo dla kibiców hołdujących „staremu, dobremu stylowi” kibicowania, w którym jest miejsce dla elementów „chuliganki” (pismo relacjonuje „ustawki”, choć w redakcyjnej stopce wyraźnie zaznacza, że nie promuje przemocy, a jedynie przedstawia zaistniałe sytuacje). Z drugiej strony projekty podobne do KIBICE RAZEM nie piętnują specyficznego „antagonizmu” między kibicami rywalizujących drużyn. Jak zapisano na stronie internetowej: „Projekt skierowany jest pod adresem aktywnych kibiców, tzn. osób oddanych swojej drużynie i równocześnie chcących aktywnie konkurować z kibicami innych klubów. Strategicznym celem projektu KIBICE RAZEM jest zachowanie konkurencji między kibicami, która stanowi o kolorycie futbolu i czyni go jedynym w swoim rodzaju widowiskiem, lecz równocześnie oczyszczenie jej z elementów nienawiści i przemocy”.

W istocie, projekt odwołuje się do tradycji ultras (oprawy, choreografie etc.), ale w wersji „wyczyszczonej” z przemocy i wulgarnego wyrażania antagonizmów. Już 8 listopada gdański ośrodek KIBICE RAZEM wraz z „Lwami Północy” organizuje konferencję Pirotechnika na stadionach: element kultury kibicowskiej czy przestępstwo?. Jak przekonuje komunikat, organizatorzy przedstawią nie tylko przykłady krajów, w których pirotechnika jest — bezpiecznie — używana na stadionach, ale wskażą na rozwiązania, które umożliwią jej wprowadzenie na polskie stadiony (na łamach naszego bloga przybliżymy owoce tych debat). Być może zatem punktów zbieżnych pomiędzy środowiskiem kibicowskich (w ogóle) a podobnymi projektami jest więcej, niżby się mogło wydawać. Z drugiej strony, pewna nieufność, jaką mogą się kierować wobec KIBICE RAZEM przedstawiciele kibiców w Polsce, może być zrozumiała. Do tej pory oficjalne czynniki w Polsce nie traktowały kibiców jako partnerów, których głos w rozmowie jest równoprawny. Nie muszą oni zatem zakładać, że i tym razem mogłoby być inaczej. Ale wydaje się też, że kultura kibicowania w Polsce nie może się w nieskończoność odwoływać do „starych czasów”, w których na stadionach było bardzo niebezpiecznie. Kibice najbardziej „hardcore’owi” muszą sobie także zdać sprawę, że stadiony nie są już tylko „ich”, choć bez wątpienia próba ich wyrugowania z trybun jest nonsensem i dowodem na brak wyobraźni czynników oficjalnych.

Być może (to na razie spekulacja) projekty kibicowskie mogą być jednak przyszłością, w której spontaniczność podświetlana racą nie zniknie z trybun, ale w której chuligańskie wybryki i demolowanie dworców będzie już tylko wspomnieniem albo elementem książek typu fan-fiction.

Kossakowski

Advertisements

Dodaj komentarz

Filed under Kossakowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s