Kiedy feministki kochały futbol…

Anna Amélia Queiroz Carneiro de Mandonça (1896-1971)

Przyznam szczerze, że w całej dyskusji o organizowanych w Polsce i na Ukrainie mistrzostwach Europy w piłce nożnej najciekawsze wydały mi się wypowiedzi krytyków tej imprezy – a zwłaszcza krytyczek. Nie chciałbym tutaj przytaczać komentarzy Magdaleny Środy i Kazimiery Szczuki, wszyscy świetnie je znamy. Nasze media zresztą, jakby przeczuwając możliwą klęskę narodową, z lubością powtarzały je do znudzenia. Można było nawet przez chwilę odnieść wrażenie, że kobiety generalnie są wrogami (wroginiami?) futbolu. Na szczęście ani Szczuka, ani Środa kapitału na krytykowaniu EURO nie zbiły – ustępując szybko miejsca prawdziwym kobiecym „gwiazdom” mistrzostw: Natalii Siwiec, Shakirze i łódzkiej policjantce, uwielbianej przez irlandzkich kibiców. Po raz kolejny nasze elity intelektualne udowodniły, że są dramatycznie wręcz wyalienowane od społeczeństwa; trzeba bowiem olbrzymiej odwagi, albo olbrzymiej naiwności, żeby walczyć z „bożyszczami” zbiorowej wyobraźni. A za takie uznać trzeba futbol i narodowe stereotypy, w które jest uwikłany.

Pomijając już jednak nierozwiązywalny dylemat, czy wspomniane wypowiedzi były aktem odwagi, czy naiwności… Nie potrafiłem i nadal nie potrafię odpowiedzieć sobie na pytanie: czy rzeczywiście jest tak, że kobieta świadoma swoich możliwości i swoich praw, kobieta wyzwolona od piętna patriarchalnej kultury automatycznie musi czuć obrzydzenie i wstręt do piłki nożnej wraz z jej otoczką? Czy – innymi słowy – kobiety rzeczywiście może „kręcić” futbol, czy raczej  uczestniczą w jego rytuałach jedynie z uprzejmości bądź uległości wobec mężczyzn? Coś rzeczywiście musi być na rzeczy – już przeglądając pobieżnie dorobek literatury feministycznej, można się przekonać, że bojowniczki o prawa kobiet sporo miejsca poświęcają teoretyzowaniu na temat sportu. Trudno się zresztą dziwić – zadaniem feminizmu od samego jego zarania była próba udowodnienia, że nierówności między kobietami i mężczyznami wynikają nie z porządku natury, ale są opresją modelowaną przez kulturowe stereotypy płci (feministyczne intelektualistki z czasem zaczęły je określać jako gender). W tym kontekście rywalizacja sportowa musiała stanowić i wciąż stanowi nie lada orzech do zgryzienia dla kobiet; w znakomitej większości konkurencji sportowych przeważają bowiem mężczyźni, choćby ze względu na przewagę fizyczną. Nie ukrywajmy też, że futbol jest we władzy mężczyzn, że jest sportem w istocie odrobinę samczym. Kojarzy się przy tym nieodłącznie z wielkimi pieniędzmi i władzą – niejednokrotnie był też instrumentalnie wykorzystywany przez polityków (często dla podłych celów). Postawienie więc znaku równości między futbolem i kulturą patriarchalnych rytuałów może mieć pewne uzasadnienie. W końcu żaden inny sport zespołowy – może za wyjątkiem rozmaitych odmian rugby – nie charakteryzuje się taką dysproporcją popularności między swoim męskim i żeńskim wydaniem. Dopiero w latach 90. XX w. kobiecy futbol stał się dyscypliną olimpijską i doczekał się swojego pierwszego mundialu.

Mając to wszystko na uwadze, nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu, że w istocie zarówno feminizm, jak i piłka nożna wyrastają z bardzo podobnego pnia, że zrodziły się na fali podobnych przemian społecznych i kulturowych. Okres formowania się tzw. pierwszej fali feminizmu przypada właściwie na czas kodyfikowania się zasad gry w piłkę nożną. Nie ulega wątpliwości, że pierwsze sufrażystki mogły i zapewne były siostrami męskiej młodzieży pasjonującej się futbolem w prywatnych angielskich college’ach. Warto również zdać sobie sprawę z faktu, że świat otrzymał futbol w pakiecie z feminizmem. Z brytyjskich statków handlowych opływających świat w drugiej połowie XIX w. wysiadał bowiem nie tylko robotnik i inżynier, po godzinach oddający się wraz z kolegami futbolowej pasji, ale i angielska guwernantka wykształcona na uniwersytecie (takie prawo Brytyjki otrzymały już w latach 70. XIX w.), po cichu opowiadająca swoim miejscowym podopiecznym o nowych prądach intelektualnych i walce o prawa kobiet. Wrzucanie feminizmu i piłki nożnej do tego samego worka wydaje się dzisiaj śmieszne i absurdalne – kiedy jednak cofniemy się o sto lat, okaże się, że to zestawienie jest całkiem naturalne. Historia piłki nożnej zna zresztą genialny przykład takiego zestawienia.

Nazywała się Anna Amélia Queiroz. W polskiej literaturze bardzo trudno znaleźć informacje na temat tej niezwykłej kobiety… Jej poezja nie była tłumaczona na język polski, być może któreś z feministycznych opracowań odnotowało ją  obok Berty Lutz wśród aktywistek „pierwszej fali” w Brazylii. W istocie walnie przyczyniła się do poszerzenia zakresu praw kobiet w tym południowoamerykańskim kraju, wchodząc do historii jako pierwsza członkini brazylijskiego parlamentu. Fanom piłki nożnej może być zaś znana jako żona Marcosa de Mandonçi, legendarnego pierwszego bramkarza reprezentacji Brazylii, współtwórcy potęgi i wieloletniego prezesa Fluminense FC Rio de Janeiro. Dziś może wydać się to informacją dosyć szokującą, ale ta aktywna feministka zajmowała się przez lata zakładaniem szkółek piłkarskich dla dzieci robotników. Niestrudzenie propagowala również futbol wśród brazylijskich studentów, którym wybudowała pierwsze w kraju dormitorium.

Reprezentacja Brazylii podczas pierwszych piłkarskich mistrzostw Południowej Ameryki w 1919 r. Najwyższy na zdjęciu to Marcos de Mandonça

De Mandonça broni bramki podczas pamiętnego turnieju

Jej historia jest właściwie przykładem niezwykłego połączenia trzech pasji; sztuki, działalności publicznej i futbolu. Urodziła się w Rio de Janeiro w 1896 r. w patrycjuszowskiej rodzinie, jej dziadkiem był arystokrata Borhes da Costa, przybyły do Brazylii w okresie formowania się tam Cesarstwa. Ten wpływowy dworzanin szybko naraził się portugalskim monarchom za swe liberalne poglądy; zwolniony ze służby cesarzowi oddał się zarabianiu pieniędzy, kładąc podwaliny pod przyszłą fortunę. Wspomniany liberalizm, ciekawość świata i otwartość na nowe prądy intelektualne udzieliły się też chyba wnuczce Borhesa. Anna Amélia została wychowana po europejsku, głównie przez angielskie i niemieckie guwernantki. Zapewne za ich sprawą zaczęła się też interesować literaturą i futbolem… Podobno na swoje 12 urodziny zażyczyła sobie piłkę i obuwie sportowe – w którym paradowała zamiast bawić się lalkami. W istocie futbol na początku XX w. w Brazylii musiał się kojarzyć z nowoczesnością, niósł za sobą powiew brytyjskiego kosmopolityzm, w piłkę nożną grali wszak importowali inżynierowie, przemysłowcy, bankierzy, a także synowie lokalnych burżujów. Jednym słowem – najlepsza młodzież męska. Ciekawym paradoksem tamtych czasów jest fakt, że największą popularnością w początkach wieku XX. cieszyły się w Brazylii mecze angielskich klubów, które przypływały do Ameryki Południowej na tournée, bardzo podobne do dzisiejszych azjatyckich eskapad  topowych europejskich potęg piłkarskich. Brytyjskie kluby, takie jak Exeter City czy Southampton, ogrywały zresztą niemiłosiernie lokalne zespoły, kasując przy tym ogromne gaże, o których nie mogły marzyć w ojczyźnie.

Anna Amelia i Marcos - fotografia rodzinna

Anna Amelia i Marcos – fotografia rodzinna

Trudno powiedzieć, czy chadzanie na mecze było wtedy uważane za odpowiednie zajęcie dla młodej arystokratki – być może na taki kaprys mogła pozwolić sobie tylko Anna Amélia wychowana wszak w liberalnym duchu. W poetyckich zbiorach naszej bohaterki zachował się jednak jej niezwykły, młodzieńczy jeszcze wiersz, który warto przytoczyć nie tyle ze względu na jego wartość artystyczną, co na jego treść. Oto wychowanka arystokratycznej rodziny „spowiada się ze swojej fascynacji” mężczyzną, i do tego sportowcem, a drżenie, które malowniczo opisuje w tym utworze, wydaje się pochodzić nie tyle ze wzniosłych sfer duchowych, co z gruczołów dokrewnych. Warto również zwrócić uwagę na odwołanie się autorki tego wiersza do kultury klasycznej, co jest być może echem Nietzscheańskich wpływów zaszczepionych jej przez guwernantki. Anna Amélia pisała:

Gdy widziałam Cię dzisiaj, obserwując twoje miękkie, śmiałe i gwałtowne ruchy,

przypominające jakiegoś bohatera Iliady, czułam w samym środku mej istoty drżenie,

wywołane nagłym odczuciem, że oto stoję przed Grekiem, olimpijskim bohaterem.

Wstrząśnięta jak Driada na widok Apolla, podziwiałam twoją wspaniałą figurę.

Na niezrównanym tle bladego półcienia rzuciłeś się w przestrzeń, naprężyłeś wszystkie mięśnie,

zachwycony entuzjastycznym aplauzem tłumu.

Jak zwinny bóg, który miłosiernie zszedł z Olimpu, dotknąłeś ziemi, wspaniały,

płomienny i nieustraszony, doskonały w swym pięknie klasycznej rzeźby greckiej.

Bohaterem wiersza i jego pierwszym czytelnikiem był Marcos de Mandonça, bramkarz lokalnego Fluminense i podobnie jak Anna Amélia dziedzic imponującego majątku, który zgromadziła jego bankierska rodzina. Niedługo po otrzymaniu wierszowanego listu Marcos poprosił o spotkanie z młodą poetką, a wkrótce również o jej rękę. Małżeństwo de Mandonçów stało się szybko symbolem brazylijskich przemian, zachodzących w myśl sentencji utrwalonej na fladze tego kraju: ordem e progresso. Para miała też kapitalny wpływ na proces kształtowania się świadomości narodowej Brazylijczyków – Marcos oprócz swoich pasji futbolowych i biznesowych był również historykiem, autorem kilkunastu książek opowiadających o dziejach kraju, Anna Amélia zaś okazała się płodną pisarką i tłumaczką (przetłumaczyła np. dzieła Szekspira na portugalski). Nie mówiąc już o wieloletniej działalności publicznej i społecznej Amélii, która, podobno jako pierwsza świecka kobieta w Brazyli, doczekała się pomnika. Ordem e progresso – trudno byłoby wymyślić hasło, które z równą finezją łączyłoby konserwatywne i liberalne wątki polityczne i kulturowe. Trudno byłoby też precyzyjniej opisać wkład tego futbolowego małżeństwa w brazylijską kulturę.

Rezydencja rodziny w Rio zbudowana jeszcze przez Borhesa da Costę kryła w sobie jedną z bardziej imponujących bibliotek i kolekcję dzieł sztuki w Ameryce Południowej.

Był wysoki – przewyższał o głowę większość swoich rówieśników – i „nieruchawy”. Przebyta w młodości choroba płuc przez długie lata uniemożliwiała mu intensywny wysiłek… jego trener poradził mu więc karierę między słupkami.

Historia ta jest oczywiście malowniczym epizodem świadczącym o roli futbolu na początku XX w. Od tego czasu znacznie zmienił się nie tylko status piłki nożnej, ale również znaczenie feminizmu. Oba ruchy nie mogły się oprzeć procesowi „umasowienia”, który w swoich książkach opisywał choćby Ortega y Gasset. Zarówno futbol, jak i feminizm zaczęły podążać w dół drabiny społecznej. Anna Amélia, propagująca futbol wśród ubogich dzieci robotników i studentów, z całą pewnością przyczyniła się do tego progresu. Jeszcze w 1914 r. angielski dziennikarz, podróżujący po Brazylii razem z piłkarzami Exeter City, miał zanotować niezwykłe zjawisko, które objawiło mu się podczas przybijania do portu w Rio de Janeiro. Na plaży „mecz rozgrywali juniorzy pomiędzy 18. i 20. rokiem życia. Wszyscy byli Murzynami, czarnymi jak wasze kapelusze, a większość grała boso”. Również feminizm szybko stał się ruchem o bardziej demokratycznej proweniencji. I wojna światowa zagnała europejskie kobiety do fabryk, za czym szło również poszerzenie ich praw obywatelskich. Pierwsza fala feminizmu szybko więc osiągnęła swoje cele – już po II wojnie światowej feministki, głównie amerykańskie, zaczęły jednak krytykować swoje poprzedniczki. Zrównanie kobiet i mężczyzn wobec majestatu prawa nie przekładało się wszak na realne poczucie równości, trzeba było więc sięgnąć do głębszych kulturowych korelatów męskiej dominacji. Feminizm stał się czymś więcej niż walką o słuszne prawa kobiet – stał się krytyką kultury. Również kultury w której na aktywną walkę o feministyczne wartości mogły pozwolić sobie jedynie dobrze urodzone i bogate kobiety w rodzaju Anny Amélii. Feminizm stał się ruchem, w którym ekscytowanie się piłkarzami – jakże zresztą odmiennymi od dzisiejszych – przestał uchodzić.

Kieruzel

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Kieruzel

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s