To nie miało prawa się zdarzyć…

To nie miało prawa się zdarzyć… W normalnym świecie, rządzonym logiką przyczynowo-skutkową, Jamie Mackie nie powinien strzelić gola na 2:1 dla QPR, bo po tym, jak Joel Barton wykazał się zdolnością do szaleństwa, której nie powstydziłby się niejaki Pepe, jego drużyna grała w dziesiątkę przeciw błękitnemu gigantowi. A City na własnym stadionie chrupała kolejnych rywali tak, jakby ci byli kruchymi ciasteczkami. Jeśli jednak prowadzenie QPR było wierzgnięciem kapryśnego losu, to wydarzenia, które miały miejsce w doliczonym czasie gry, przez fanów City będą zapewne traktowane od tej pory z iście religijną bojaźnią — jako coś absolutnie niezrozumiałego, lecz cudownego.

źródło: mirror.co.uk

Zresztą, trudnych do wytłumaczenia wypadków było  w ostatniej kolejce więcej; można do nich zaliczyć na przykład okoliczności, w jakich kolejne bramki zdobywał Arsenal, gwarantując sobie występ w przyszłorocznej Lidze Mistrzów. Márton Fülöp, bramkarz West Bromu, zrobił doprawdy sporo dla drużyny Wengera, nadzwyczaj udatnie zastępując w roli ostatniego podającego Alexa Songa i zaliczając asysty przy dwóch golach dla Kanonierów, a i przy trzecim zachowując godny podziwu stoicyzm na widok zmierzającej do bramki piłki.

Ironia jest tu jak najbardziej na miejscu, bo przez ów najgorszy popis bramkarski w tym sezonie sympatycy Tottenhamu będą zmuszeni w najbliższą środę trzymać kciuki za Bayern. Wygrana Chelsea — która z racji jakiejś pokrętnej futbolowej sprawiedliwości jej się należy — oznacza bowiem, że zdobycie czwartego miejsca, zwykle dla angielskich zespołów będącego przedsionkiem piłkarskiego raju, skazuje Koguty na występy w Lidze Europejskiej. Wystarczy zaś przypomnieć sobie ich jesienne popisy w tych rozgrywkach, żeby się przed tą perspektywą wzdragać.

Oczywiście Tottenham powinien wylądować na bezpiecznym trzecim miejscu — albo i wyżej — niezależnie od wyczynów Węgra. Jeśli miałbym wskazać jeden moment, który zadecydował o tym, że tak się nie stało, jedno kluczowe zagranie, które bezpośrednio wpłynęło na układ sił w końcówce sezonu, byłoby to pudlo sezonu w wykonaniu Defoe na Etihad Stadium w doliczonym czasie gry, przy wyniku 2:2. Nie więcej niż trzy minuty później King sfaulował Balotelliego w polu karnym, a zaraz potem sympatyk Tottenhamu mógł sobie  jedynie powtórzyć ze wszech miar słuszną uwagę ukraińskiego pisarza Jurija Andruchowycza: „Złota futbolowa zasada «niewykorzystane sytuacje się mszczą» z jakiegoś powodu złośliwie dotyczy tylko drużyny, której kibicujemy”. Wprawdzie w piłce nożnej przewidywania  w rodzaju „co by było, gdyby” wydają się jeszcze mniej na miejscu, niż w innych dziedzinach życia, ale jakoś nie mogę pozbyć się wrażenia, że przegrana z City w podobnych okolicznościach złamała ten zespół, sprawiła, że do końca sezonu był zdolny już tylko do chwilowych zrywów, a nie seryjnej kanonady, co w batalii o mistrzostwo Anglii wydaje się właściwością kluczową.

Wracając do ostatniej kolejki — to nie miało prawa się zdarzyć, a jednak się zdarzyło. Niewiarygodny przebieg meczu świeżo upieczonego mistrza z niedoszłym spadkowiczem był ukoronowaniem całego niewiarygodnego sezonu, po którym nawet najbardziej zatwardziały stoik powinien poczuć, jak kiepskim pancerzem wobec futbolowych namiętności jest jego doktryna. Najbardziej niezwykłe jest jednak to, że po tych wszystkich zwrotach akcji, wybrykach i wariactwach losu, po tej pozbawionej jakiejkolwiek logiki jeździe, którą zaserwowała nam w tym sezonie Premier League, można w sumie powiedzieć, że piłka okazała się przekornie sprawiedliwa. Wygrali faktycznie najlepsi, spadli rzeczywiście najsłabsi (za styl i zmarnowanie swojego potencjału na degradację zasłużyła sobie także Aston Villa, zdecydowanie największe rozczarowanie sezonu). I tylko trochę szkoda, że jest tak mało miejsca w Lidze Mistrzów, bo zarówno Tottenham, jak i Newcastle zasłużyły sobie na zaproszenie do tego elitarnego grona.

Futbol to centrum tornada, diabelska karuzela przypadków i ludzkich błędów, horrendalnych pomyłek i niewytłumaczalnych wzlotów — między innymi dlatego tak doskonale nadaje się na metaforę życia. W niedzielę przekonali się o tym nie tylko fani City, ale i — zajrzyjmy na chwilę do Hiszpanii — Villareal. Jeszcze minutę przed końcem meczu z Atletico byli w Primiera Division, sześćdziesiąt sekund później sami stracili bramkę, Rayo zaś — z którym „żółta łódź podwodna” bezpośrednio rywalizowała o utrzymanie — strzeliło gola na wagę pozostania w pierwszej lidze (inna rzecz, w jakich okolicznościach się to stało). Football, bloody hell — nigdy dość przypominania tego genialnego skrótu myślowego Alexa Fergusona, o prawdziwości którego on sam przekonał się ostatnio najdobitniej.

Można się trochę obawiać, że po sezonie, w którym mieliśmy właściwie wszystko, co futbol ma do zaoferowania, kolejny będzie smakował nieco mdło. Szczęśliwie to piłka nożna, a w niej — jak w żadnym innym obszarze naszej egzystencji — obowiązuje zasada wiecznego powrotu: wszystko zaczyna się od początku. Czy nie dlatego tak się w niej, często bez wzajemności, kochamy?

Krzymianowski

Reklamy

10 Komentarzy

Filed under Krzymianowski

10 responses to “To nie miało prawa się zdarzyć…

  1. beppe

    Rayo strzeliło tego gola w ostatniej minucie, a Granada go straciła. Granada by spadła, gdyby przegrała, a Villareal zremisował.

  2. q23

    Usuwacie komentarze… To dużo o was mówi

    • Usuwamy komentarze chamskie, obraźliwe i niedorzeczne. Chętnie dowiemy się, co to o nas mówi?

      • q23

        W którym miejscu moje komentarze są chamskie? Powtórzę pytanie: dlaczego spamujecie na różnych forach linkami do waszego, moim zdaniem słabego, bloga? Tak się nie zdobywa popularności. Usuwanie waszych postów i banowanie waszych kont na forach trwa już od kilku tygodni.
        O czym mówi? Przy prostym pytaniu schowaliście głowę w piach i udajecie, że nic takiego nie ma miejsca.

      • Domyślam się, że jest Pan kibicem Lecha Poznań. Nasze konto nie zostało usunięte nigdzie poza forum Wiary Lecha, podobnie z naszymi komentarzami. Ciężko zatem odpowiadać tu na pytania w stylu: „Dlaczego bije pan swoją żonę”. To po prostu nieprawda. Rozumiem, że niektóre nasze teksty nie podobają się przedstawicielom pewnych środowisk kibicowskich, ale proponuję w tej sytuacji raczej wymianę poglądów, a nie posługiwanie się zwyczajnym kłamstwem. Szkoda zaniżać poziom.

  3. podpis

    Źle się Pan domyśla. Są inne fora, pierwsze z brzegu igol.pl. Nie chodzi tu o to, że blog mi sie nie podoba, tylko że spamujecie równo. Co komentarz zostanie usunięty, to pojawia się nowy.

    • No cóż, widocznie nie jesteśmy tacy fajni, jak nam się wydawało. Na forum igol.pl obiecuję się już nie wypowiadać. Na pewno nie jesteśmy konkurencją. Wbrew pozorom – proszę wierzyć lub nie – mieliśmy też sporo pozytywnych opinii z Białegostoku, Chorzowa, Gdańska, oraz oczywiście z naszej Łodzi. Nikt nie interweniował negatywnie, wprost przeciwnie. A tam gdzie nas nie chcą nie będziemy pukać drugi raz. Tak czy inaczej pozdrawiam i dziękuję za opinię, będę miał to na uwadze. AJ

  4. podpis

    Czyli będziecie spamować dalej, tylko nie na dwóh forach gdzie zwrócono wam uwagę? Igol.pl to nie jedyne forum gdzie usuwałem coś od was albo raportowałem posty. Rozumiem, że spam to jedyna wasza forma „promocji”?
    Pozdrawiam.

    • Powtórzę: ogólnie zasada jest taka – gdzie nas nie chcą, tam nas nie będzie. Jeśli postanowił Pan zostać moralnym głosem forów piłkarskich, to nic prostszego – proszę raportować do woli do odpowiednich instancji. Myślę, że administratorzy poszczególnych forów są między innymi właśnie po to, by rozstrzygać, co jest spamem, a co nim nie jest.
      Zasadniczo – nie ma przymusu, by tutaj zaglądać.
      Wydaje mi się, że na tym tę dyskusję możemy zakończyć, prawda? Chyba szkoda czasu – Pańskiego i naszego – na jej kontynuowanie.
      Pozdrawiam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s