Finał w rodzinie

Tegoroczny finał Ligi Europejskiej był wydarzeniem niezwykłym. Na Stadionie Narodowym w Bukareszcie zmierzyły się dwa „siostrzane” zespoły: Athletic Bilbao i Atletico Madryt.

Siostry nie za bardzo się lubią i w rzeczy samej dziś już oprócz podobnej nazwy oraz czerwono-białych trykotów dzieli je właściwie wszystko. Klub z Bilbao to klub największych nacjonalistów we współczesnym futbolu. W składzie Athletic mogą grać tylko etniczni Baskowie… Dzięki świetnej organizacji, dyscyplinie finansowej i lokalnym wartościom klubowi udaje się od lat pozostawać w czołówce Prmiera Division właściwie bez transferów (Athletic nigdy w swojej historii nie spadło z pierwszej ligi).

Atletico Madryt to z kolei zespół, który handluje na potęgę… Jeszcze w latach 60. i 70. przylgnęło do nich określenie Los Indios, nadane ze względu na fakt, iż w ówczesnym składzie większość stanowili gracze z Ameryki Południowej. Dzisiejsze Atletico to właściwie dzieło Jesusa Gila. Kontrowersyjny biznesmen z branży budowniczej zarówno w interesach, jak i jako prezydent klubu (w latach 19872003) przeżywał wzloty i upadki. W więzieniu znalazł się dwukrotnie pierwszy raz w latach 60., kiedy to wybudowany przez niego blok mieszkalny zawalił się, zabijając ponad 50 osób. Od kary wykupił go w końcu generał Franco, z którym dzielił skrajnie prawicowe czy wręcz rasistowskie poglądy. Po raz drugi już w 2002 r. oskarżony o nadużycia finansowe. Atletico doprowadził do mistrzostwa kraju i Pucharu Króla w 1996 r., by krótko później spuścić je na lata do Secunda Division. Dziedzictwo Gila, trwające chyba do dziś, to wspomniany handel piłkarzami na ogromną skalę, żonglerka trenerami i wreszcie potworne długi.

Mecz był więc starciem dwóch kultur organizacyjnych”, połączonych wspólną fascynującą historią. Obfituje ona w intrygujące paradoksy, spośród których największy związany jest z etnicznością Athletic. Piłka do Bilbao oczywiście nie spadła z nieba – tak jak całą Europę i pół świata, również Baskonię futbolem zapłodnił angielski robotnik. Tryumfalny pochód futbolu przez świat dokonał się pod sztandarem brytyjskiej globalizacji i industrializacji i zaczynał się oczywiście zawsze od miast portowych (Brytyjczycy, wiadomo, naród pływający). W żałośnie biednej, rolniczej Hiszpani przełomu XIX i XX w., dogorywającej pod rządami Burbonów, Bilbao było miastem, które jako jedno z pierwszych rozpoczęło projekt modernizacyjny. Budowane tam kopalnia rudy żelaza, port, stocznia i pierwsza nitka kolejowa wymagały pracy wykwalifikowanego robotnika i inżyniera. Ten przypływał zazwyczaj z położonego niewiele ponad tysiąc kilometrów na północ Southampton lub Portsmouth i oczywiście przywoził z sobą swoje sportowe uciechy. Tak właśnie powstał w 1890 r. Bilbao F.C. Co ciekawe, broniący dzisiaj swojej kulturowej i piłkarskiej odrębności mieszkańcy miasta i regionu, od razu kupili futbol z całą jego otoczką. Bogacące się Bilbao ogarnęła wręcz anglomania, która wyrażała się w noszeniu się po angielsku, zabieganiu o wysłanie pociech na studia do Londynu, paleniu papierosów i uprawianiu angielskich sportów. To właśnie wykształceni w Great Britain synowie baskijskich burżujów zorganizowali pierwszy oficjalny mecz na boisku Lamiako, wyzywając na pojedynek angielskich robotników i marynarzy. Jak można się domyślać, przegrali sromotnie, wyciągając piłkę z własnej bramki aż sześciokrotnie. Rubikon został jednak przekroczony i cztery lata później, w 1898 r., powstał Athletic Club, oficjalnie zarejestrowany w Cafe Garcia 5 kwietnia 1901 r. Oba kluby, brytyjski Bilbao FC i baskijski Athletic, połączyły się w 1903 r. Zdominowały na ponad trzy dekady klubowe rozgrywki w Hiszpanii.

Jeszcze w tym samym roku doszło do precedensu, który dał początek klubowi Atletico Madryt. Cześć ekipy Athletic złożona była ze studentów madryckich uczelni… Nie wiadomo, czy to przez zazdrość, czy niechęć, w finale Copa del Rey w 1903 r. miejscowi koledzy nie dopuścili uczniaków do gry. Obrażeni studenci założyli więc własny zespół w stolicy (przez lata uchodził on za młodzieżową filię Athletic).

Materialnym świadectwem wielkości Athletic Bilbao w początkach XX w. jest z całą pewnością Estadio San Mamés. Obiekt powstał w 1913 r. i już wtedy (będąc pierwszym stadionem w kraju) mógł pomieścić prawie 40 tys. widzów. Nazwę przybrał od położonego nieopodal kościoła św. Mamesa (stąd też przydomek Athletic) Los Leones. Św. Mames, legendarny chrześcijański męczennik, miał być wrzucony do dołu z lwami, które, tak jak w historii biblijnego Daniela, nie ważyły się zrobić mu krzywdy. W tym samym czasie Atletico zaczęto nazywać Los Colchoneros, z dużo mniej podniosłych powodów. Pasy na koszulkach madrytczyków uszyte były z tego samego materiału, co popularne wtedy materace. Sam klub osiedlił się w robotniczej dzielnicy miasta, stając się typowym zespołem, któremu kibicował lud.

Historia obu klubów zaczyna się więc na przełomie wieków i związana jest z modernistycznym otwarciem się na świat. Futbol stanowił w tym kontekście miejską modę, niosącą za sobą powiew brytyjskiej nowoczesności i kosmopolityzmu, rozrywkę bogacącej się burżuazji i robotniczych tłumów (które w końcu na rozrywkę mogły sobie pozwolić). Sielanka trwała jednak zaledwie do 1936. Wybuch wojny domowej w Hiszpanii, a potem II wojny światowej diametralnie zmienił układ polityczny, gospodarczy, a w końcu i futbolowy na Półwyspie Iberyjskim. Reżim generała Franco spowodował nie tylko gospodarczy upadek Baskonii, ale też zmianę statutu flagowego klubu w regionie. Athletic, który był dziełem prących do nowoczesności, otrzaskanych w świecie, bogatych mieszczan i wykwalifikowanych robotników, stał się ostoją lokalnego konserwatyzmu. A siostrzane Atletico kapitalistycznym przedsiębiorstwem, przeżywającym co i rusz dramatyczne upadki koniunktury, zazwyczaj powodowane zbyt fantastycznym podejściem do interesów czy zwykłymi malwersacjami, dla których futbol mógłby być jedynie niewiele znaczącym dodatkiem.

O futbolu i reżimie gen. Franco wkrótce…  

Kieruzel

Advertisements

Dodaj komentarz

Filed under Kieruzel

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s