Polemika: Panie Jurek, Panu to ja mogę podać nogę…

Tak oburzył mnie Pana tekst (Jak oburzyłem całą Polskę), że gotów jestem przegrać z Dawidem. Ale po kolei. 28 kolejka sezonu 2011/2012 ekstraklasy raczej nie zapisała się złotymi zgłoskami w historii polskiej piłki nożnej, ot, parę bramek (17 w całej kolejce), kilka żółtych i kilka czerwonych kartek. Krótko mówiąc, szara polska rzeczywistość. Na Widzew przyjechała Lechia…

fot. Sasho, źródło: http://www.widzewtomy.net

W tym momencie sezonu Lechia walczyła o utrzymanie. A Widzew? Wbrew temu, co Pan pisze, Widzew nie grał o „pietruszkę”, grał o kilkaset tysięcy złotych więcej w budżecie na sezon 2012/13! Zaskoczenie? Już wyjaśniam „ludziom, którzy chodzą na mecze od lat i wiedzą, że są sprawy ważne i ważniejsze”. Za każde miejsce na finiszu Ekstraklasy nasz dobroczyńca Canal+ oraz sponsorzy wypłacają konkretną kasę. I tak różnica w tabeli między 11 miejscem (Widzew na finiszu sezonu) a miejscem 8 (to miejsce mógłby zająć Widzew pokonując Lechię) to lekko rzecz biorąc 400–450 tys. złotych. Co zyskuje Widzew spuszczając ŁKS do I ligi? Około 100–150 tys. złotych przekazywanych przez miasto dla ŁKS-u. Czy się opłacało? Pozostawię to bez komentarza.

Jeśli więc nie arytmetyka kierowała Panem, gdy pisał Pan ten artykuł, to może miłość do barw klubowych, powiązana z głęboką niechęcią (może to czytać młodzież, więc delikatnie) wobec rywali z miasta? Kibice Widzewa i ŁKS-u nie darzą się sympatią (pomysł Bońka połączenia dwóch klubów w FC Łódź nie wymaga komentarza) — wiedzą to kibice od Pomorza do Podhala, ba, wiedzą to nawet pikniki.

Szczerze mówiąc, jestem nawet w stanie to zrozumieć, ale pozwalając piłkarzom na odpuszczanie niektórych spotkań, a nawet popieranie takiego podejścia może za parę lat doprowadzić do kolejnych procesów sądowych na kształt tego odbywającego się we Wrocławiu. Kolejni fryzjerzy i inny postkomunistyczny beton będzie się obławiał, a Pan będzie chodził na te mecze i nabijał kabzę — mówiąc krótko — kryminalistom. Tak więc nie zgadzam się, że „29 kwietnia 2012 dołożyliście cegiełkę do degradacji ŁKS-u i wzmocnienia tym samym swojego klubu”. Ze źle pojmowanego oddania i zamiłowania do ukochanego klubu lekką ręką oddaliście prawie pół miliona złotych i położyliście kamień węgielny pod kolejną aferę korupcyjną.

Wojciech Tarka

Panie Tarka…

Po pierwsze, znany jest mi oczywiście fakt, że Canal+ wypłaca wyższe pieniądze za każdą wyższą pozycję w lidze. Jeżeli wszakże weźmiemy pod uwagę nie tylko możliwą wieloletnią degrengoladę rywali zza miedzy w pierwszej lidze, ale nawet ich niewykluczone w tej sytuacji bankructwo (dość prawdopodobne w pewnej perspektywie czasowej przy obecnych długach i braku sponsorów), to wydaje mi się, że moja zimna kalkulacja ekonomiczna jednak nie zawodzi. Tyle że patrzę na tę „ryzykowną inwestycję”, jaką poczynili ostatnio na stadionie kibice Widzewa, bardziej długofalowo aniżeli Pan. Mam tu zresztą na myśli nie tylko pieniądze za promocję miasta Łodzi, które Widzew może przez lata (!) otrzymywać w o wiele wyższej kwocie. Chodzi mi również o lokalne firmy, które po ewentualnym upadku ŁKS-u w czeluście niższych lig, będą mogły wreszcie przestać obawiać się (marketingowo) zainwestowania w drugi łódzki klub. Ponadto, ostatnio w mieście Łodzi wróble już zaczęły ćwierkać, że magistrat zamierza rakiem wycofać się z finansowania stadionu Widzewa, a kosztem tego planuje postawić czwartą trybunę na stadionie miejskim oraz poczynić generalne oszczędności w budżecie. Śmiem twierdzić, że po spadku ŁKS-u oraz w związku z jego bardzo niepewną obecnie przyszłością, pomysł taki spotkałby się dziś z falą krytyki, nie tylko kibiców Widzewa, ale i wszystkich postronnych obserwatorów.

Po drugie, o jakiej aferze korupcyjnej Pan tu pisze? Jest to może interpretacja zdarzeń godna umysłu zaaferowanego wszystkim poza logiką Jana Tomaszewskiego, ale naszym czytelnikom tego jednak w przyszłości oszczędźmy. Na Widzewie doszło przecież jedynie do stworzenia przez kibiców atmosfery sprzyjającej długofalowemu interesowi ich klubu. Nikt nikomu z Lechii żadnych łapówek nie wręczał, bo niby za co, za wygranie przez nich meczu? A to, czego my jako kibice Widzewa będziemy wymagać od swoich piłkarzy, to już chyba tylko sprawa pomiędzy nami i nimi. Czy też nie? Mamy może tutaj liczyć się także z głosem kibiców ŁKS-u lub Legii? Póki co, pozostawiamy sobie ostatnie zdanie. Sugeruje Pan też chyba, że na piłkarzy takie zachowanie mogło wpłynąć demoralizująco. Dlaczego? Ponieważ – będę to podkreślał do znudzenia – zagrali zgodnie z interesem swojego klubu i jego kibiców? W końcu właśnie po to tu są. A że czasami interes ten przedstawia się tak paradoksalnie jak w 27 kolejce polskiej ekstraklasy, to już inna sprawa. Cóż możemy na to poradzić…

Po trzecie, Panie Tarka, w nogę to ja pograć mogę.

Jurek

Advertisements

1 komentarz

Filed under Jurek, Występy gościnne

One response to “Polemika: Panie Jurek, Panu to ja mogę podać nogę…

  1. Pingback: Jak oburzyłem całą Polskę | zglowki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s